środa, 14 kwietnia 2010
niedziela, 11 kwietnia 2010
+i-
to chyba najtrudniejsza noc od x czasu...wszystko w przełyku, puls tysiąc pińcet i nerwoból atakujący co chwila...tak kurewsko mocno chciałabym żeby było dobrze i tak kurewsko mocno się boję...wymiękłam, nie ma śladu już po kachnie twardzielce, nie ma już od dawna...od ilu mogę wyliczyć co do godziny..."każdy ma chwile" myślę sobie mogąc jedynie marzyć o spokojnym śnie...
czwartek, 8 kwietnia 2010
czekam...
marzę niemalże nieustannie, uciekam...tak od kilku dni planowałam zacząć notkę, ale jakoś ciężko było mi się zebrać...ciężko jest mi zebrać się w zasadzie do czegokolwiek...zawieszona jestem gdzieś w tym wszystkim, gdzieś pomiędzy rzeczami mającymi miejsce dookoła, ale i we mnie...waham się i wahadło mam w sobie...jestem przerażona jak przerażona nie byłam jeszcze nigdy w życiu...myśli kłębią się przeróżne a skurwiel siedzący na ramieniu nie pomaga w niczym...dobra mina do złej gry trudniejsza jest niż kiedykolwiek...nie chcę mi się nic...uzależniona jestem, opętana i pogubiona...czekam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
