niedziela, 5 kwietnia 2009

paradoks...

im mniej na czymś mi zależy tym łatwiej to dostaję...
im bardziej się wkręcam tym szybciej to tracę...
nie mam nic albo mam wiele...
odnoszę wrażenie jakby na siłę chciano mi udowodnić, że bycie dobrym człowiekiem nie popłaca, że nie warto...życie zaprasza do gry, której zasady są dla mnie kompletnie niepojęte...czuję się jak głuchy na lekcji muzyki widzę, że coś się dzieje, obserwuję pewne zdarzenia, ale niczego nie jestem w stanie się nauczyć...nawet gdybym chciała wyrwać się ze swojej naiwnej, myślowej utopii, nie potrafię...nawet gdybym chciała choć nie chcę decydując się tym samym na prawdopodobne konsekwencje, które przerażają...moje boskie, piekielne przykazania...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Zawsze warto być dobrym, jesteś mądrą dziewczynką i przecież wiesz, współczuje tym, którzy w to nie wierzą.
Szczęście to równowaga wewnętrznych demonów - całe życie to skrajności. Niektórzy z Nas po prostu tu nie pasują, ale dla mnie to wyzwanie i z głową do góry wezmę to na klate, a dzięki Ś i Wam wszystkim jest Łatwiej :-). Trzymaj się mój oszołomku.
Czpiotek

Anonimowy pisze...

niesamowity wpis... ale do rzeczy...

przychodzi taki moment w którym sie już nic nie wie. w głowie i sercu ma się jeden wielki mętlik. wtedy (jestem o tym przekonany) trzeba problemy zostawić... i pozwolić by KTOŚ inny za nas to załatwił.

r.