sobota, 24 stycznia 2009

.

puszcza mi wszystko...puszcza i puścić nie może...rozkleiłam się dziś absolutnie...rozwaliło doszczętnie co rozwalić miało...paranoje nie znikają...jutro będzie trudniejsze niż dziś a ja w tym wszystkim z zagryzionymi wargami...

niedziela, 18 stycznia 2009

Bogu...

Wygląda na to, że Bogu to dowcipniś pierwsza klasa i urządza sobie z Piotrkiem reality show, którego jestem główną bohaterką...pewnie chłopaki mają ubaw po pachy...mnie nie jest do śmiechu, nawet płakać mi się nie chcę...ogarnia mnie jedynie niewyobrażalne wkurwienie...

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Kachna Pudzian

paradoksalnie im więcej złego się dzieje tym jestem silniejsza...

czwartek, 8 stycznia 2009

staram się, ale...

...bateria jest na wyczerpaniu...

niedziela, 4 stycznia 2009

ńju jera mamy psia krew...

od kilku dni zbieralam sie do napisania noworocznej notki...wszyscy wszem i wobec bębnią o postanowieniach, w które wyjątkowo w tym roku nie chce mi się bawić...zbrzydło mi to: rzucę paleniem, schudne 20kg, znajdę męża i urodzę mu na szybko 3 dzieci... pewne zmiany postanowiłam poczynić juz nieco wcześniej, powoli, bo wreszcie dla siebie...dla siebie, której uczę się kazdego dnia, na nowo sumiennie ukladając się w środku...uśmiecham się częściej niz kiedykolwiek, ale usmiecham się do siebie starając się nie zwracać uwagi na niepowodzenia i ucząc się na błędach, cierpliwie wyciągając z nich choćby drobne wnioski...po pierwsze nie chcę babrać się w przeszłości, mam dość myślenia, analizowania i roztrząsania czekogolwiek...po drugie chcę żyć dla siebie, sobą się ciesząc i to sobie chcę sprawiać drobne przyjemności...podstawowa rzecz do której doszłam to to, że doputy dopuki nie polubię sama siebie nic nie da mi fakt, że lubić mnie będzie każdy...moi kochani z góry przepraszam i prosze o zrozumienie, ale pośród wszystkich naprawdę szczerych życzeń, które kieruję do wszystkich jakkolwiek bliskich mi osób w tym roku życzę także sobie i marzę przepięknie jak pięknie być moze i jak pięknie przy odrobinie pracy będzie...wierzę, cokolwiek to znaczy wierzę coraz więcej i coraz częściej...
Szczęśliwego Nowego Roku...
kachna.
ps: z tym mężem to może letka przesada, ale księciem z bajki nie pogardzę;)