sie mi sie przez chwile zapomnialo co to kac jest i jak smakuje...właśnie sobie przypominam i chyba wcale mi sie nie chce sobie przypominać...i tak sobie leżę, nie wyglądam i się nie czuję...świeczuszki się palą, muzyczka pyci a ja sobie kminie postanowienie noworoczne, które porzucę jak tylko mi sie znudzi, chociaz...ale o tym cicho bo jak mi nie wyjdzie to bedzie zwała wiec sie pochwale po fakcie tym, jaka jestem fajna co wszyscy zapewne doskonale wiedzą, ale ja w swej nieograniczonej i niczym niezmąconej skromności jedynie upewnie ich w tym przekonaniu:)
a na nowy rok to i życzeń mam dużo nie wiem kogo się prosi i kto to komu przekazuje i czy w ogóle się to praktykuje, ale wcale mnie to nie obchodzi więc jakby ktoś mial po drodze to ja chętnie tę listę przekażę:) pewnie jest jakis gwiazdor pierwszy czy drugi mikołaj albo siedemnasty renifer...nieistotne, ma być skutecznie i bez mazgajenia o!
kszanie trochę więc nie będę się rozpisywać, ale wszyscy potencjalni rozmówcy mi pouciekali ...ał
w tym momencie kachna zalała sobie całą łapę steryna z wyżej wspomnianej świeczki i poszła się reanimować i wyplakać mamusi:(
