dzisiejszy dzień ubrany został w słowa najgorsze bo uprzedmiotawiające do bólu... znów coś się kręci a raczej kręci ktoś czy kilku ktosiów nawet... znów ktoś cierpi, znów są łzy, to znów boli, bo przecież każdy sądził, że będzie inaczej...bo to właśnie dziś jest dzień kiedy to w miejscu pracy mej szanownej nastąpiła "redukcja etatów w celu optymalizacji kosztów" ja pierdole, że się tak wyrażę brzydko... dotarło do mnie, przestałam być Kachną, córką, matką żoną kochanką whatever a zaczęłam być zasranym kosztem...kosztem, który jeszcze walczy o to, żeby kosztem opłacalnym być...z wiekiem i nabytym doświadczeniem jest mi coraz bardziej wstyd i coraz to bardziej tracę wiarę w ludzi...
wtorek, 26 sierpnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
a szczytem objawem agresywności wolnego rynku jest sformułowanie "zarządzanie zasobami ludzkimi"... też czasami czuję się jak fragment mechanizmu, jak się zepsuję to idę do wymiany.
Prześlij komentarz