pomijając fakt, ze są brudne, śmierdzą i się spóźniają lubie a nawet uwielbiam pociągi...te 3 godzinki na dobrze znanej trasie jak nic innego pozwalają się wyciszyć, dają czas na pobycie sam na sam ze sobą i mimo braku chociażby szczypty komfortu gwarantują przepyszny odpoczynek...czasem oferują tez tzw. pociągowe znajomości...czwartek, 05.06.2008, 17:43 opóźniona o 30 min, częstochowa stradom - wrocław główny, wagony w większości przesiąknięte naftaliną nawet te dla palących tak jak gdyby ciężko było je odróżnić...w końcu znalazłam, usiadłam, jadę...ze mną tylko jeden ludź, 34 lata dzieciak w dorobku i milion fenomenalnych opowieści, które umiliły podróż przedłużoną o ponad godzinę...100% swobody, dużo śmiechu a różowy irokez, kolczyki i tatuaże zapewniły wyłączność przedziału (a zawsze myślałam, że trzeba fajkę zapalić albo buty ściągnąć:))...no i wreszcie wiem jak to z tymi punk'ami, skin'ami, oi'owcami i sharp'owcami...przynajmniej z grubsza:) a wieczorkiem grupowe krzyzówki (wkładana na noc - prezerwatywa) i rozmowy na tematy przerózne (no to...na tej rozmowie to wiesz, musisz pokazać swoje dwa największe atuty...prawy i lewy sic!)
dobrze mi...jakoś tak błogo, spokojnie i mamusiowo...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz