piątek, 27 czerwca 2008

pytanie na śniadanie...

może jednak można to co to niemożliwym wydawało się...wydawało się bo się wydało...a co gdyby nie wydało się? czy gdyby się nie wydało nie wydawałoby się?

poniedziałek, 23 czerwca 2008

niewiarygodne:)

jestem pierdzielonym dzieckiem szczęścia...w czepku czy jak wolą Anglicy ze srebrną łyżeczką w ustach urodzonym pierdzielonym farciarzem haha! koszę orzę i przewszystko robię a morda śmieje się jak szalona i w czterech literach mam czy to źle wróży, co to znaczy i w ogóle osochosi? bo KOGO TO OCHODZI??? jeszcze tylko jeden drobiazg, jeden szczególik drobny taki tyci tyci i porzygam się z radości:)))))))))))))))))))))))))

czwartek, 12 czerwca 2008

100% skuteczności...

ajm de masta of de juniwers of wszechświat!!!:)

piątek, 6 czerwca 2008

punk's not dead...

pomijając fakt, ze są brudne, śmierdzą i się spóźniają lubie a nawet uwielbiam pociągi...te 3 godzinki na dobrze znanej trasie jak nic innego pozwalają się wyciszyć, dają czas na pobycie sam na sam ze sobą i mimo braku chociażby szczypty komfortu gwarantują przepyszny odpoczynek...czasem oferują tez tzw. pociągowe znajomości...czwartek, 05.06.2008, 17:43 opóźniona o 30 min, częstochowa stradom - wrocław główny, wagony w większości przesiąknięte naftaliną nawet te dla palących tak jak gdyby ciężko było je odróżnić...w końcu znalazłam, usiadłam, jadę...ze mną tylko jeden ludź, 34 lata dzieciak w dorobku i milion fenomenalnych opowieści, które umiliły podróż przedłużoną o ponad godzinę...100% swobody, dużo śmiechu a różowy irokez, kolczyki i tatuaże zapewniły wyłączność przedziału (a zawsze myślałam, że trzeba fajkę zapalić albo buty ściągnąć:))...no i wreszcie wiem jak to z tymi punk'ami, skin'ami, oi'owcami i sharp'owcami...przynajmniej z grubsza:) a wieczorkiem grupowe krzyzówki (wkładana na noc - prezerwatywa) i rozmowy na tematy przerózne (no to...na tej rozmowie to wiesz, musisz pokazać swoje dwa największe atuty...prawy i lewy sic!)
dobrze mi...jakoś tak błogo, spokojnie i mamusiowo...