wczorajsza notka pisana była jakieś 15 minut po przebudzeniu...czasem są takie dni kiedy od od momentu rozklejenia oczu wiadomo wszem i wobec, ze coś się spimpa...nie pomyliłam się haha!
dzień wcześniej w środku nocy wróciłam z dwudniowego szkolenia z urozmaiceniami w postaci rocnego survivalu zasponsorowanego przez właścicieli hostelu na tyle zmęczona, ze dzień dziecka stał się oczywistą oczywistością...jak wielkie było moje zdiwienie kiedy to po przebudzeniu wbiłam się do wanny i okazało się, że wody ni ma...radia się nie słucha, ulotek nie czyta to się dostaje takie poranne surprisy w gratisie od spółdzielni...odchodząc nieco od tematy należy wspomnieć, że moje ukochane miasto Wrocław zrobiło mi ku ku rozkopując okolice pracy i odcinając tramwaje więc się obraziłam i sikając na "zakład dziur i korków" chodzę sobie na spacerki...tak tez bylo wczoraj...po przyjściu do pracy okazało się, że przez ludzką głupotę należy się wrócić...zatem znów pospacerowałam sobie do domu i na chwilę postanowiłam się odobrazić na przejeżdzający gdzieś obok autobus, no bo po co się gniewać jeżeli skróci mi drogę a buty cisną jak cholera...wsiadłam dumna ze swej mądrości kiedy to się okazało, że trasy są popimpane i autobus owszem jedzie, ale w przeciwnym kierunku...kolejne dwa kursy przeszłam nie spoglądając nawet na te rozsypujące się paskudztwa z napisem "za tramwaj"...tak się zaczęło a to dopiero była 11:00...natomiast skończyło się dokładnie tak jak skończyć się musiało "wódkę na lodzie z cytryną poproszę" ...
dzień wcześniej w środku nocy wróciłam z dwudniowego szkolenia z urozmaiceniami w postaci rocnego survivalu zasponsorowanego przez właścicieli hostelu na tyle zmęczona, ze dzień dziecka stał się oczywistą oczywistością...jak wielkie było moje zdiwienie kiedy to po przebudzeniu wbiłam się do wanny i okazało się, że wody ni ma...radia się nie słucha, ulotek nie czyta to się dostaje takie poranne surprisy w gratisie od spółdzielni...odchodząc nieco od tematy należy wspomnieć, że moje ukochane miasto Wrocław zrobiło mi ku ku rozkopując okolice pracy i odcinając tramwaje więc się obraziłam i sikając na "zakład dziur i korków" chodzę sobie na spacerki...tak tez bylo wczoraj...po przyjściu do pracy okazało się, że przez ludzką głupotę należy się wrócić...zatem znów pospacerowałam sobie do domu i na chwilę postanowiłam się odobrazić na przejeżdzający gdzieś obok autobus, no bo po co się gniewać jeżeli skróci mi drogę a buty cisną jak cholera...wsiadłam dumna ze swej mądrości kiedy to się okazało, że trasy są popimpane i autobus owszem jedzie, ale w przeciwnym kierunku...kolejne dwa kursy przeszłam nie spoglądając nawet na te rozsypujące się paskudztwa z napisem "za tramwaj"...tak się zaczęło a to dopiero była 11:00...natomiast skończyło się dokładnie tak jak skończyć się musiało "wódkę na lodzie z cytryną poproszę" ...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz