środa, 26 marca 2008

dzwonią dzwoneczki...

kreci się to koło moje zwariowane a czasu brak...kręci się a ja w nim zakręcona po stokroć z głową niczym słoik pełną myśli niepoprawnych politycznie...śmichów chichów w nim od groma...na niechichy szkoda miejsca, choć nie chicha mi, ale tylko troszkę i tylko czasem...przepiękne boże narodzenie mieliśmy tej wielkiej nocy a z nim krnąbrny plan w sloiku się pojawił...gdyby tak pod króliczą choinką jajkami przybraną magicznych trzewików się doszukać albo rybki złotej, która marzenia wymarzone spełnia...marzenia, które marzę namiętnie w mojej slodkiej nibylandii...a stołeczna dzielnica przenośnią tu nazbyt przeniesioną jest...

Brak komentarzy: