"-co ci jest?
-nic...
-no przeciez widać, że coś jest nie tak...oczy ci zgasły..."
zawaliłam...nie tylko ja, ale to ja oberwę...to akurat jest pewne bo tak...w najlepszym wypadku skończy się na wykładzie, potem stopniowo na obciążeniu finansowym, naganie a może nawet zwolnieniu...pierwsza myśl? super! ktoś podejmie za mnie decyzję i wrócę do domu...to nie jest normalne... nic nie jest normalne...
wolne poszło się jebać...moje badania też...
poniedziałek, 8 października 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz