
Nie mogłam się oprzeć, dlatego zamieszczam pierwsze i pewnie jedyne zdjęcie (żeby nie było, że nie umiem hehe) ale zauroczył mnie karateka mały:) Otóż ubiegły weekend upłynął w klimacie mamusiowo dzidziusiowym w towarzystwie cioć i wujków przeróżnych. Jak się dowiedziałam moja własna, prywatna też by chciała wnuka i wesele (kolejność przypadkowa) bo "potem wprowadzą ojro i będzie już za drogo" (poruszający argument) tak czy siak chcieć jej wolno, ale kogo to obchodzi?:)
P.s.: plan jednoletni jest już raczej przesądzony...rozpoczęłam delikatne informowanie rodzicielki i rodziciela (czy raczej płodziciela)...dobrze mi z tym...jakoś tak dużo łatwiej z myślą, że to nie na zawsze...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz