Dziś jestem najszęśliwszym człowiekiem chodzącym po tej zakichanej planecie i nikt podkreślam nikt tego nie zepsuje a jak spróbuje to w ryj!!!:)))
It's time to make some changes...
wtorek, 30 października 2007
poniedziałek, 29 października 2007
Pas.
Z każdym dniem coraz mocniej uświadamiam sobie ogrom swojej beznadziejności...
Zabrałam nam dużo czasu, którego już się nie cofnie... przepraszam...znów pozostaje czekanie i niedoczekanie bo świat nie stanął ze mną w miejscu...ciesze się Wami...wiem, że powinnam, ale boję się cholernie, że nie będę już miała do czego wracać...kocham Cię...pamętaj...
Zabrałam nam dużo czasu, którego już się nie cofnie... przepraszam...znów pozostaje czekanie i niedoczekanie bo świat nie stanął ze mną w miejscu...ciesze się Wami...wiem, że powinnam, ale boję się cholernie, że nie będę już miała do czego wracać...kocham Cię...pamętaj...
środa, 24 października 2007
bez sensu...
nadszedł, wrócił cokolwiek...po konsultacjach z resztą lachonarium okazało się, że wszystko w normie co nie zmiania faktu, że roznosi mnie w ch**!!! herz klekoty, ciepło-zimno i ogólna wkurwa jakich mało!!! produktywność 0 (słownie - zero). Chce kit-kata zielonego taaak bardzo chce i na chceniu się kończy bo tu, właśnie tu i właśnie dziś wkradają się problemy techniczne... 1zł (słownie - jeden) w portwelu i brak sklepu w promieniu minimum kilometra...po ostatnim najeździe kosmitów, którzy wyczyścili mi konto przekonuję się namiętnie, że ciemny chleb z pasztetem i zupki chińskie a także sosy do spagetti i mięsa bez spagetti i mięsa wykwintnym daniem są...generalnie dopadł mnie nastrój z serii bez kija nie podchodzić...dopadł i nie chce puścić...Ani nie ma, konika nie ma...nikt nie kocha, nie tuli i nie całuje (no chłopcy moi twierdzą, że kochają platonicznie i nawet piosenki mi dziś śpiewali, ale oni się nie liczą...oni to se mogą)...czuje jedno wielkie bzieee jak po konfrontacji z milionem krwiożerczych wysysaczy pozytywnej energii...do kroć set fur beczek niech mnie ktoś przytuli!!!
wtorek, 23 października 2007
niedziela, 21 października 2007
niedziela...
Kocham takie dni sam na sam ze sobą...
Kocham nocne spacery w deszczu...nawet tu i pomimo tego, że uszy bolą od słuchawek...
"Jeden dzień samotności daje mi więcej rozkoszy, niż mi jej dały wszystkie tryumfy."
Kocham nocne spacery w deszczu...nawet tu i pomimo tego, że uszy bolą od słuchawek...
"Jeden dzień samotności daje mi więcej rozkoszy, niż mi jej dały wszystkie tryumfy."
wtorek, 16 października 2007
w skrócie...
* nie masz zdrowia, pieniędzy i cierpliwości nie idź do lekarza bo cię wykończy...
* podobno nie mam raka i podobno nie umrę ...jakoś nie chce mi się w to wierzyć...
* będę miała 4 oka bo mam stygmaty heh taki intelygent ze mnie będzie...
* nocny spacer po wódeczce z Eryczką w uszach i kasztanami w kieszeni owocują zaskakującym wnioskiem: profesorze B. przepraszam! Mickiewicz nie był aż takim debilem za jakiego go miałam, mogłabym napisać swoją "Inwokację"...
* niewyparzony język boli...nawet jeśli jest to język, który kocha się najbardziej na świecie...
* nawet jeżeli nie wiem czego chcę, przekonana jestem o tym czego nie chcę...
* da się przedłużyć weekend o 1 wieczór wystarczy wstać o 3:00...
* podobno nie mam raka i podobno nie umrę ...jakoś nie chce mi się w to wierzyć...
* będę miała 4 oka bo mam stygmaty heh taki intelygent ze mnie będzie...
* nocny spacer po wódeczce z Eryczką w uszach i kasztanami w kieszeni owocują zaskakującym wnioskiem: profesorze B. przepraszam! Mickiewicz nie był aż takim debilem za jakiego go miałam, mogłabym napisać swoją "Inwokację"...
* niewyparzony język boli...nawet jeśli jest to język, który kocha się najbardziej na świecie...
* nawet jeżeli nie wiem czego chcę, przekonana jestem o tym czego nie chcę...
* da się przedłużyć weekend o 1 wieczór wystarczy wstać o 3:00...
czwartek, 11 października 2007
bajka...
a ja będę ponad tym wszystkim...odlecę sobie wysoko a mieciutkie chmury swoimi chmurzanymi palcami będą smyrać mnie po plecach...
a ja będę ponad tym wszystkim...z głową czystą, pełną marzeń, które spełniają się niczym w najpiękniejszym śnie...
a ja będę ponad tym wszystkim...z dala od problemów i ludzi fałszywych...z dala od zakłamania i tego co boli...nikt już nie zrani...już nigdy nie będę musiała uciekać...
a ja będę ponad tym wszystkim...bez lekarzy, skorupiaków, zaburzeń kompulsywno-obsesyjnych i pisania najczarniejszych scenariuszy...
a ja będę ponad tym wszystkim...ponad bełkotem, konwenansami i wszystkim, co hamuje gdzieś zupełnie niepotrzebnie...
znajdę swoje miejsce ...siebie znajdę...zasiądziemy sobie razem i rozkoszując się chwilą porozmawiamy wreszcie o nas...
a ja będę ponad tym wszystkim...z głową czystą, pełną marzeń, które spełniają się niczym w najpiękniejszym śnie...
a ja będę ponad tym wszystkim...z dala od problemów i ludzi fałszywych...z dala od zakłamania i tego co boli...nikt już nie zrani...już nigdy nie będę musiała uciekać...
a ja będę ponad tym wszystkim...bez lekarzy, skorupiaków, zaburzeń kompulsywno-obsesyjnych i pisania najczarniejszych scenariuszy...
a ja będę ponad tym wszystkim...ponad bełkotem, konwenansami i wszystkim, co hamuje gdzieś zupełnie niepotrzebnie...
znajdę swoje miejsce ...siebie znajdę...zasiądziemy sobie razem i rozkoszując się chwilą porozmawiamy wreszcie o nas...
poniedziałek, 8 października 2007
K. w krainie rozsądku...
"-co ci jest?
-nic...
-no przeciez widać, że coś jest nie tak...oczy ci zgasły..."
zawaliłam...nie tylko ja, ale to ja oberwę...to akurat jest pewne bo tak...w najlepszym wypadku skończy się na wykładzie, potem stopniowo na obciążeniu finansowym, naganie a może nawet zwolnieniu...pierwsza myśl? super! ktoś podejmie za mnie decyzję i wrócę do domu...to nie jest normalne... nic nie jest normalne...
wolne poszło się jebać...moje badania też...
-nic...
-no przeciez widać, że coś jest nie tak...oczy ci zgasły..."
zawaliłam...nie tylko ja, ale to ja oberwę...to akurat jest pewne bo tak...w najlepszym wypadku skończy się na wykładzie, potem stopniowo na obciążeniu finansowym, naganie a może nawet zwolnieniu...pierwsza myśl? super! ktoś podejmie za mnie decyzję i wrócę do domu...to nie jest normalne... nic nie jest normalne...
wolne poszło się jebać...moje badania też...
środa, 3 października 2007
moje tabu...
Boli a ja się boję...
gdyby tylko dało się wyrzucić z głowy to, co niepotrzebne...
coraz częściej TO przychodzi...
"niech wam będzie" nie załatwiło sprawy...
wkręcam sobie...
na bank!!!
I tej wersji się trzymajmy...
gdyby tylko dało się wyrzucić z głowy to, co niepotrzebne...
coraz częściej TO przychodzi...
"niech wam będzie" nie załatwiło sprawy...
wkręcam sobie...
na bank!!!
I tej wersji się trzymajmy...
poniedziałek, 1 października 2007
Bejbe, bejbe, bejbe...

Nie mogłam się oprzeć, dlatego zamieszczam pierwsze i pewnie jedyne zdjęcie (żeby nie było, że nie umiem hehe) ale zauroczył mnie karateka mały:) Otóż ubiegły weekend upłynął w klimacie mamusiowo dzidziusiowym w towarzystwie cioć i wujków przeróżnych. Jak się dowiedziałam moja własna, prywatna też by chciała wnuka i wesele (kolejność przypadkowa) bo "potem wprowadzą ojro i będzie już za drogo" (poruszający argument) tak czy siak chcieć jej wolno, ale kogo to obchodzi?:)
P.s.: plan jednoletni jest już raczej przesądzony...rozpoczęłam delikatne informowanie rodzicielki i rodziciela (czy raczej płodziciela)...dobrze mi z tym...jakoś tak dużo łatwiej z myślą, że to nie na zawsze...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
